Działaj, nie czekaj na „odpowiedni” moment / Don’t wait for “the right” moment

Założę się, że każdemu z Was zdarzyło się przynajmniej kilka razy w życiu stwierdzić, że nie będziecie podejmować działania, bo to jednak nie jest najlepszy czas na jego realizację. Może dotyczyło to większych życiowych planów, np. zdecydowania się na dziecko albo na małżeństwo albo na zakup domu czy mieszkania. Działania nie zostały podjęte ze względu na jeszcze nie ten (idealny) moment. Może chodziło o zmianę pracy, jednak powtarzająca się w głownie myśl „jeszcze nie teraz, przecież w sumie nie jest tak źle, gdzie jestem”, „mam bezpieczną pracę, po co rozglądać się za nową”, „a co jak się okaże, że w tej nowej pracy jest gorzej niż, gdzie jestem teraz” spowodowały, że działanie nie zostało podjęte. A może chodziło o wyjazd na wakacje, odpoczynek, czas tylko dla siebie i tutaj także nastąpił brak działania, no bo przecież nie zostawię dzieci samych, nie porzucę tylu obowiązków w pracy, obiecałam pomóc znajomej w przeprowadzce, nie mam aż tylu oszczędności itd. Ilość działań, które nie zostały przez nas podjęte z powodu – według naszej oceny – jeszcze nieodpowiedniego momentu mogłaby zapewne stworzyć ogromną górę marzeń i możliwości. Nie ma czegoś takiego jak idealny, odpowiedni, właśnie ten moment. Każdy moment, na tu i teraz, jest odpowiedni do podjęcia działania jeśli tylko poczujemy, że chcemy iść w tym kierunku, że chcemy to działanie wykonać. Nie ma co zwlekać, bo za chwilę jest już kolejny moment z innymi możliwościami ale także z innymi „hamulcami” dla naszych decyzji. Nie ma także sensu żałować naszych niepodjętych decyzji i działań, ponieważ praktycznie w każdym obszarze (szczerze to chyba w każdym oprócz podjęcia decyzji o macierzyństwie, które ograniczone jest wiekiem biologicznym, aczkolwiek i tutaj można zaradzić decydując się na adopcję) nigdy nie jest za późno, żeby to działanie podjąć. Dlatego nie czekajmy na lepszy moment, wstańmy i działajmy. Nie ograniczajmy się także w naszych działaniach do jednej rzeczy albo do jakiejś kolejności działań. Jeśli czujemy, że np. 3 rzeczy jednocześnie nas wołają (niech to będzie zmiana pracy, nauka śpiewania i podjęcie studiów podyplomowych) działajmy we wszystkich trzech. Siła pasji w działaniu wiąże się z tym, że mamy w sobie ogromne pokłady energii. Zobaczcie proszę jak często osoby, które miały wpływ na skok rozwojowy ludzkości, miały różne pasje, było głodne wiedzy, zajmowały się kilkoma projektami na raz i wciąż było im mało. Przykładowo chociażby Nikola Tesla, Mikołaj Kopernik czy Maria Skłodowska-Curie. Dlatego tak ważne jest słuchanie samego siebie, odkrycie tego co lubimy robić, jakie mamy pasje, czym się ekscytujemy i pójście za tym PODEJMUJĄC DZIAŁANIE.


I can bet that every one of you at least once in their life was hesitant about making a decision because it was not the ‘right’ time for it. Perhaps this was about significant life changes such as getting married, having children or buying a house. Perhaps it was about quitting work, but decided against it because of nagging thoughts that you won’t find another job, or it will be even worse or that it’s not that bad after all. You didn’t act because you felt like timing wasn’t perfect.

Or maybe it was about going on vacation, but you didn’t want to leave your children, your work, you promised a friend to help her during a move or you were worried about finances. The amount of things not done by us because it wasn’t the right time (or so we told ourselves), could make for a wonderful pile of dreams and possibilities. Well, there is no such thing as a perfect moment. If we feel like making a decision at any given moment, then it’s an appropriate moment to make it. There’s no point of delaying it because the next moment may bring other possibilities, but more obstacles as well. It’s also not worth regretting decisions not made and actions not taken, because it’s never too late – well perhaps only in the case of maternity, but here too, you can opt for adoption later in life. So let’s not wait for a better moment, but act here and now. Let’s also not limit ourselves in the number and type of actions. If you feel a calling from three things simultaneously (e.g. change of work, taking singing lessons and entering graduate school), do them all. The strength of passion is connected to the fact that we have unlimited energy within us. Just look at the people who made a difference in human history: they had multiple passions, were hungry for knowledge and worked on several projects at a time. Our most known examples are Nicola Tesla, Nicolas Kopernik and Marie Skłodowska-Curie. That’s why it’s so important to listen to your inner self, discover your passions, what makes you excited, and to ACT.

I co dalej? / What’s next?

Ten post jest dedykowany wszystkim, którzy chcą zmiany ale czekają na nią bez podjęcia działania.

Ten przewrotny tytuł to kontynuacja jednego z moich poprzednich postów, dotyczącego zmiany osobowości. Skoro staliśmy się – albo właściwie powinnam użyć czasu ciągłego, bowiem jest to ciągły proces – stajemy się oświeceni po naszym przebudzeniu. Żyjemy w zgodzie ze sobą, mamy radary nastawione na siebie i zwracamy uwagę na to, jak się czujemy i co nam sprawia przyjemność. Medytujemy, dbamy o swoje ciało i duszę. Tworzymy czystą energię, ładujemy się w naturze wśród przyrody i w tym, co daje nam radość, jak taniec, sport, śpiew, malowanie czy jakakolwiek inna forma naszej pasji. Jednym słowem czujemy, że nastąpiła w nas samych zmiana/przesunięcie z poprzedniej osobowości do obecnej. Czujemy się w zgodzie ze samym sobą, z naszym wewnętrznym ja. Czujemy, że nasze wibracje są wysokie i Wszechświat nam sprzyja. Jest nam po prostu dobrze w każdej chwili naszego życia. I co dalej? Dalej jest albo zanurzenie się w swoje życie i rozsiewanie dobrej wysokiej energii wokół i ciągły rozwój i wzrost i wpływ na otaczający nas świat. Albo jeśli czujemy, że chcemy więcej, chcemy dalszej zmiany. To, gdzie obecnie jesteśmy już nam nie wystarcza, już nam nie pasuje. My poszliśmy w górę ale świat wokół nas wręcz przeciwnie. Wtedy do zrobienia jest kolejny krok. Krok przejścia ze stanu oświecenia w stan działania. Jasne, że tak, jak wcześniej pisałam będziemy przyciągać do siebie ludzi, sytuacje i przedmioty o takich samych wibracjach, jakimi my emanujemy ale cuda same nie zaczną się wydarzać, jeśli nie wstaniemy i nie zrobimy pierwszego kroku. I chodzi tylko o ten pierwszy krok, nie skupiajmy się na kolejnych, bo mogą nas one przytłoczyć, przestraszyć, generalnie wyhamować. Co równie ważne przy zrobieniu tego pierwszego kroku, pozwólmy sobie na wiarę i zaufanie do Wszechświata, że nam pomoże, że nas wesprze i poprowadzi. Dajmy sobie pozwolenie na to, że po wykonaniu pierwszego kroku ta nasza droga może nas poprowadzić gdzie indziej niż planowaliśmy. Pozwólmy sobie także na możliwość poniesienia porażki ale podejdźmy do niej jako do lekcji płynącej dla nas. Chodzi o osiągnięcie takiego stanu kiedy ufamy, wierzymy i jesteśmy ze sobą w zgodzie robiąc ten pierwszy krok ale jednocześnie nie będziemy się biczować jeśli coś pójdzie nie tak. Takie odpuszczenie perfekcji i stanu, że wszystko ma być idealnie. Bo nie będzie, nic nie jest idealne, bo wszystko się zmienia i płynie. I to jest w porządku. Osiągnięcie stanu idealnego świadczyłoby o tym, że w zasadzie można się już tylko położyć do trumny:D a to chyba nie o to nam chodzi😊 Czym może być ten pierwszy krok? Podjęciem decyzji o zmianie pracy, o rozpoczęciu własnej działaności biznesowej, o odejściu od partnera, o przeprowadzce w inne miejsce, o wszystkich tych „dużych” rzeczach, które tak  naprawdę są tylko duże, bo my – ludzie nadaliśmy im taką rangę. Podejmując decyzję o pierwszym kroku w zgodzie ze sobą, w miłości do siebie i w poczuciu, że tego pragnie Twoja dusza będzie zapewne najlepszą decyzją w Twoim życiu😊 Czemu piszę o tym działaniu? Dlaczego nie można by pozostać oświeconym mnichem na szczycie pięknej góry😉? Otóż wszyscy jesteśmy ze sobą powiązani i wszyscy dokładamy swoją cegiełkę do Świata – czy tego chcemy czy nie. Wszyscy jesteśmy tutaj na Ziemi z jakiegoś powodu i żeby ten powód odnaleźć należy po wglądzie w siebie podjąć działanie zgodne z pragnieniem naszej duszy. Oczyście nie chodzi o to, żeby nagle podejmować decyzje przewracające nasz świat do góry nogami, jeśli tego nie czujemy i jest nam dobrze, gdzie jesteśmy. To jest w porządku😊 Ale jak czujemy „zew natury” i coś nas uwiera, tu gdzie jesteśmy ,to znak, żeby wstać i zrobić pierwszy krok, a cuda same do nas zawitają😊


This post is dedicated to anyone who wants a change but doesn’t know how.

This cheeky title is a continuation of my previous post about changing yourself and your personality. Alright, so we have become – or rather we are becoming, because it is an ongoing process – illuminated and awakened to our inner selves; we’re living in accordance with ourselves, we are focused on our emotions and what brings us joy, we’re meditating and taking care of our bodies and souls; we’re recharging in nature and through doing activities that make us happy and propagating pure energy. Simply, we feel that we have changed for the better and live in accordance with our inner beings. Our vibrations are high and the universe is on our side. We are living happily and in the moment.

What’s next? We should delve deeper into our lives and spread positive energy and high vibrations around us, because this will help not only our growth but that of the world at large. When you feel like you want to grow even further and that the world is holding you back, then the next step is to go from a state of illumination to a state of action. Like I mentioned before, you will be attracting situations and people with an equal level of vibrations, but even in a state of illumination miracles don’t just happen by themselves. You have to make the first step – that’s the most important. Don’t think about everything at once, because that can overwhelm and slow you down, but make the first step towards action. It’s also crucial to have trust and faith that the universe will support and guide you. Give yourself permission to fail and treat it as a lesson learned. Your actions may not be successful the first time and that’s alright. It’s about believing that you can do something and not beating yourself up if it doesn’t work out; it’s about entering a state of trust and possibility. Nothing is perfect and everything is changing. To be perfect means an end of growth, of life, but that’s not our end goal here.

So what could this next step be for you? Perhaps it’s making a decision about changing your profession, starting a business, leaving your partner or moving. All these seem like ‘big’ decisions but that’s only because we gave them this status. Making any decision that sits with you well and is in accordance with your inner self will be the best decision in your life.

Why is it worth taking action and not just living the life of an illuminated monk? Because, whether we like it or not, we’re all connected and we’re building this world together. All of us, here on Earth, have a purpose and in order to find this purpose we have to search within ourselves and act according to what the Higher Self tells us. This does not mean we should start acting recklessly and turn our worlds upside down if we’re not ready for it; however, if we feel a ‘calling,’ then, by all means, we should act. Miracles don’t happen by themselves. 😉

Channeling

Najpierw zacznę od tego, że channeling jest jedną z najwspanialszych rzeczy, która do mnie przyszła:) To cudowny stan połączenia ze Źródłem Energii i klarowna jasność pojawiających się obrazów. A co najważniejsze – każdy może osiągnąć taki stan:) Dla mnie to czysta magia! Dlatego czuję ogromną radość i ekscytację przed każdą sesją channelowania.

Czym zatem jest channeling? W najprostszy sposób można określić channeling jako połączenie się z Wyższym Ja osoby channelowanej i poproszenie o odpowiedź na aktualnie nurtujące tę osobę pytania i wątpliwości. Podczas channelowania odbiera się przekaz dzięki naszym zmysłom. Najczęściej poprzez obraz, ale może być to także przekaz za pomocą zmysłu węchu, słuchu, smaku, dotyku, czy ogólnie czucia w ciele, choćby pod postacią ukłucia, bólu, ciągnięcia itp. Każdy z nas jest inny i każdy z nas ma w sobie inną energię, zatem przekaz będzie zawsze unikalny i odpowiedni dla danego channelera. Ważne, żeby być dokładnie tak jak w życiu – otwartym na wszystkie znaki i sygnały, które do nas, często w sposób subtelny, przychodzą. Channeler jest kanałem informacji płynących od Wyższego Ja, jest tłumaczem języka niewerbalnego. Warto tutaj także zwrócić uwagę na to, że narzędziem dzięki któremu channelowanie jest możliwe są nasze emocje. Emocje są drogowskazem w naszym życiu, wskazują nam czy podejmujemy decyzję, robimy coś zgodnie z naszym wewnętrznym Ja czy robimy coś wbrew sobie. Dlatego warto w tym przytłaczającym bodźcami świecie zewnętrznym, skupić się na naszym świecie wewnętrznym i na naszych emocjach.

Czym channeling nie jest? Na pewno nie jest przekazywaniem/przewidywaniem przyszłości, ponieważ to my sami decydujemy podejmując konkretne decyzje jak nasza przyszłość będzie wyglądać. Channeling daje/pokazuje nam więc możliwość co do naszej przyszłości ale nie rozwiązanie, bo ono zawsze od nas zależy.

Należy jednak mieć także na uwadze, że przekazy, które do nas przychodzą często są emocjonalnie trudne i silne, dlatego channeling jak dla mnie to ogromna odpowiedzialność i precyzja w doborze słów tak, by osoba channelowana nie przestraszyła się przekazu.

Czy można samemu łączyć się ze swoim Wyższym Ja? Jak najbardziej. Może to być praktykowane chociażby przez channeling samego siebie, jak również przez medytację, kiedy umysł jest wyciszony, a nasza cała uwaga skierowana jest na emocje, subtelne znaki i sygnały przychodzące do nas. Dlatego tak ważne jest codzienne wyciszanie się i medytacja.


Let me say first that channeling has been the greatest thing to come to me. Channeling is a wonderful state of connecting with the Energy Source and experiencing clear visions. And, what is most important here, anyone can reach this state. For me, it’s pure magic! I feel great joy and excitement before each channeling session.

So what exactly is channeling? To put it simply, it’s a way of connecting with your Higher Self and asking for the answer to most pertinent questions in the moment. During channeling you receive messages or signs through the senses. Most often it’s a vision, but it can also be a message received through smell, taste, touch and hearing, or any other bodily sensations such as an itch or an ache. Each one of us is different and has a different energy field, so the way of receiving will be unique and appropriate to each channeler. What’s important is to be open, just like in life, to even the most subtle of signs and signals. The channel comes from the Higher Self, translating nonverbal communication. Let’s also notice that what makes channeling possible are emotions. Emotions are the compass of our lives: they show us what decisions to take, whether we’re acting in accordance with or against ourselves. When we are constantly bombarded by external stimuli, it’s worth paying attention to emotions and the inner self.

What is channeling not? It’s definitely not predicting the future, because it is us who make decisions about which direction our future will go in. Rather than giving us the answer, channeling shows us all the possibilities of our future. The final decision is up to us.

Can you connect with your Higher Self? Of course! You can channel through yourself and by meditating. Calm your mind, focus on your inner self and subtle signs will come to you. That’s why taking a break and meditating is so important.

Słuchaj Siebie / Listen to yourself

Kilka dni temu na warsztacie channelingu (o którym napiszę później) otrzymałam od mojego Wyższego Ja przekaz, że mam słuchać. W tamtym momencie byłam przekonana, że chodzi o kontakt ze światem zewnętrznym i o mniej mówienia (chociaż nie uważam siebie za osobę, która dużo mówi:)), a więcej słuchania. Jestem otwarta na sygnały, przekazy, symbolikę, która płynie do mnie ze świata zewnętrznego ale starałam się jeszcze bardziej skupiać na przekazie, który do mnie docierał z zewnątrz. Dzisiaj  na porannej jodze olśniło mnie! Tu nie chodziło o słuchanie świata zewnętrznego. Oczywiście należy wyłapywać nam tylko w danym momencie potrzebne znaki i symbole. To może być  fragment rozmowy, kolor, który „za nami chodzi”, jakaś melodia czy jedno słowo z godzinnego wykładu. Jednak to, co Wyższe Ja mi przekazało to słuchanie Siebie, swojego wnętrza, emocji i ciała, emocji w ciele i idących za tym myśli. Chociaż myśli nie są istotne, ponieważ przekazują/intepretują nam nasze emocje poprzez nasze przekonania i doświadczenie, więc tak naprawdę są tylko takim czerwonym ostrzegawczym światełkiem dla nas, że o coś chodzi ale niekoniecznie ma chodzić o to, o czym mówi dana myśl. Skupianie się na emocjach, które w danym momencie do nas przychodzą, a następnie pytanie się Siebie: dlaczego taka emocja się pojawiła? Skąd to pochodzi? Co zrobić, żebym czuła inną wspierającą mnie emocję? Skupianie się na ciele i emocjach w ciele i także zadawanie pytań: dlaczego boli mnie w tym miejscu? Z czego ten ból może pochodzić? Co mam zrobić, żeby ból ustąpił? Pytanie się Siebie samego na co ma się ochotę w danym momencie. Może teraz mam się na chwilkę położyć i odpocząć, 5 minut w zupełności wystarczy. Może mam wyjść na spacer pomimo nieprzyjemnej pogody, pobyć chwilę z naturą i powdychać powietrze. Może jestem głodna, więc zapytam się Siebie na co mam teraz ochotę? Może to będzie coś czego nie jadłam przez długi czas, a teraz mam właśnie na to ochotę i taką potrzebę? Może moja dusza woła o coś szalonego i odważnego? Jeśli tak, to zapytam co to ma być? Może mam podejść do kogoś na ulicy i rozpocząć rozmowę? Może wykonać telefon do kogoś z kim długo nie miałam kontaktu? To, co przyjdzie będzie w danym momencie dla mniej najlepsze. Możliwe, że za kilka godzin albo za kilka dni będę potrzebować czegoś zupełnie innego. Wszystko jest płynne, wszystko jest zmienne. Dlatego nasze potrzeby cały czas się zmieniają. Żeby jednak wiedzieć co chcemy – co chce nasza dusza i nasze ciało – należy wsłuchać się w Siebie. Wszystkie odpowiedzi znajdują się w nas, a nie w świecie zewnętrznym. Zapraszam Was do codziennego wsłuchiwania się w Samego Siebie:)


A couple of days ago, during a channeling workshop (about which I will write later), I received a message from my Higher Self that I should listen. At that moment I was convinced that this was about contact with the outside world and speaking less, even though I consider myself someone who talks a lot but listens even more. I’m open to signs, symbols, and messages, which come to me from the outside world, but I try to focus more on the signs that come from within. Today, during my morning yoga session, it hit me! It was not about listening to the external world. Of course, we receive specific signs and messages only when we’re in need of them. These may be fragments of conversations, a color that “follows”  you, a melody or a single word from an hour long lecture. In my case, what my Higher Self told me was to listen to my inner self, the emotions in my body and what follows from them. Thoughts, in fact, aren’t significant because they just interpret and relay our emotions, through beliefs and experience. They are simply a signal that something is worth paying attention, not necessarily in the way that the thought initially suggests. So instead focus on your emotions in a given moment and then ask yourself: why do I feel this way, where is it coming from, what should I do to feel another, supporting emotion, where could this pain come from, or what could I do to lessen this pain? Ask yourself what do you want in a given moment. Perhaps you’d like to take a nap and rest—five minutes will do. Perhaps you’d like to go on a walk, despite bad weather, breathe in fresh air and be in nature for a while. Perhaps you’re hungry so you will ask what’d you like to eat—will it be something you haven’t eaten in a while that you suddenly have a craving for? Or perhaps your soul is wanting to do something wild and brave? What will it be? Walking up to a stranger and starting a conversation or calling someone you haven’t talked with in a while? Whatever comes to you in that moment is best. It’s possible that in a few hours or days you will need something completely different. Everything is fluid and changing and that’s why our own needs change too. In order to find out what these needs are, what the body and soul require, you have to listen to your Higher Self. All the answers are within you and not the world beyond. I invite you to listen to your Higher Self every day.

Historia niskich wibracji / A moment of low vibrations

Dopadły mnie, 2 tygodnie temu. Niższe wibracje, które na tym samym niskim poziomie przyciągały podobnie niskie sytuacje i osoby. Ten stan trwał tydzień i pomimo mojej dużej świadomości w tym obszarze nie umiałam z niego wyjść. Ciągle myślałam o sytuacji, która doprowadziła do tego skupiając się na tym, że nie mogłam uwierzyć w to, co mi się przytrafiło i przez to kopiąc jeszcze głębszy dół pod samą sobą. Oprócz tej inicjującej przedziwny bieg wydarzeń sytuacji zaczęły przydarzać mi się inne, powiedzmy mało sprzyjające, okoliczności, aż w końcu zaczęłam się z tego wszystkiego śmiać. Bo było to dla mnie oczywiste, że zaliczam niskie loty;) Tak książkowego przykładu dawno nie miałam u siebie:) Co do mnie przyszło podczas tego procesu? Zauważyłam, że najważniejszym aspektem dla mnie było odkrycie, że nie wszystko jest takie, jakie nam się na początku wydaje. Banalne? Możliwe ale mam w sobie ogromną wiarę i zaufanie do świata i ludzi, i z takim nastawieniem codziennie wychodzę w szeroki świat. Mam także poczucie mocnego połączenia z moim wewnętrznym ja i z moją intuicją dlatego ta sytuacja była dla mnie jasnym objawieniem, że nic nie jest stałe, wszystko i wszyscy są zmienni, ja nie mam wpływu na innych i że to wszystko jest w porządku, że mam do tego podejść z pełną akceptacją, a nie wić się i biec pod prąd, obnażać czyjąś dwulicowość i tym samym zmieniać świat. Nie tędy droga. Radary na siebie. Żyjąc wpadamy na siebie i odbijamy nasze energetyczne wibracje i bez odpowiedniej wrażliwości i skupienia na sobie, możemy łatwo wpaść w wibracje innej osoby. Czy to takie złe? Niekoniecznie, zwłaszcza, że wejście w niższe wibracje bardzo dużo nas uczy o nas samych, o naszych emocjach, zachowaniu, myśleniu, o tym kim jesteśmy i dlaczego te niskie wibracje czy kontrast nam się przytrafiają. To idealny moment, żeby posiedzieć z tym sobie i odkryć co jest przyczyną tego całego zawirowania. Jednak uważam, że po dojściu do prawdy najlepiej skupić się na tym, co działa, co jest dobre, co sprawia nam przyjemność, powoduje, że czujemy się lepiej, kiedy umysł jest jasny i skupiony. Bowiem tylko w takim stanie, zgodnie z prawem przyciągania, możemy odbić się i wejść na wyższe wibracje. W tej historii jest jeszcze jedna ważna informacja – ponieważ spotykamy osoby o różnych, zdarza się, że i niskich wibracjach, nie dajmy się tym niskim wibracjom ściągnąć w dół. Dbajmy zatem o nasze wysokie wibracje skupiając się na swoich emocjach, czuciu, po prostu na sobie.


Two weeks ago, they caught up with me. Low vibrations, which attracted people and situations with an equally low level of energy. This state lasted a week and, despite my deep knowledge about and attention to vibrations, I could not get out of it. I kept on thinking about the situation that catalyzed this chain of negative events and by focusing on it I made it all even worse. The less than favorable things came one after another until I couldn’t but laugh. It was quite clear to me that I’m going through a low moment. In fact, I haven’t had such a textbook example of a lull in a long time:) So what have I noticed during this process? I noticed that most things are not as they appear to be, and that was an important realization for me then. Sounds trivial? Sure, but I go out into the world with an optimistic attitude and hold a deep trust and faith in my surroundings and in other people. I also have a strong connection with my inner self and my intuition. That’s why that entire situation was so illuminating for me. I understood that nothing is permanent, everything and everyone changes, I don’t have control over others and that everything is fine; that instead of going against the situation, revealing someone’s duplicitness and trying to change the world with that, I should accept what comes. That’s the only way. Let’s keep the focus on ourselves. We are constantly bumping in one another and reflecting our vibrations. Without an appropriate level of sensitivity and attention to ourselves we can easily absorb the vibrations of another person. Is this always a bad thing? Not necessarily, as entering a state of lower vibrations can teach us a lot about ourselves, our emotions, thoughts, behaviors, and why we’re faced with these lower vibrations and contrasts. The moment of lower vibrations is perfect for reflecting on yourself and discovering the source of trouble or confusion. However, I believe that after discovering this source it’s best to focus on yourself and what is beneficial, pleasant and works for you. This will clear the mind and make you feel better. According to the law of attraction only with such an attitude can we re-enter a state of high vibrations. There is one more lesson in this story: we meet a lot of people with various levels of energy, but let’s not get dragged down by someone else’s low vibrations. Let’s care about our own vibrations by focusing on ourselves, our emotions and wellbeing.

Kontrast / Contrast

Czym jest kontrast? Jest sytuacją, zdarzeniem, osobą, czymkolwiek co do nas przychodzi i co jest dla nas, tak najprościej ujmując, niemiłe. Kiedy to się wydarza czujemy negatywne emocje i czujemy, że to nie jest nasze. Jak kontrast jest nieduży to czujemy się tak, jakby nagle jakiś kamyczek zaczął nas uwierać w bucie. Jak kontrast jest duży to czujemy jakby cały nasz świat runął na ziemię. To może być kradzież czegoś dla nas cennego czy wartościowego, to może być strata pieniędzy lub bankructwo, to może być choroba nasza lub kogoś nam bliskiego. Wszyscy, no albo prawie wszyscy;) na pewno byśmy chcieli, żeby w naszym życiu zdarzały się tylko i wyłącznie przyjemne sytuacje, zdarzenia i osoby i to jest zupełnie zrozumiałe. Dzięki prawu przyciągania możemy mieć sprawczą moc, żeby tak się właśnie działo. Jednak nie jest możliwe, żebyśmy nie mieli kontrastu w naszym życiu. Kontrast ma każdy. Nie ma osoby chodzącej po naszej planecie, która nie miałaby kontrastu.

I teraz najważniejsze – kontrasty są dobre i są potrzebne. Są dla nas namacalnym sygnałem, że mamy coś do przepracowania, że w jakimś obszarze naszego życia nie dzieje się najlepiej i dobrze by było się temu przyjrzeć. Kontrasty są motorem zmiany naszego działania, naszego dotychczasowego życia. Podam swój przykład. W najwyższym momencie energetycznym mojego życia przyszła do mnie choroba. Ja zawsze zdrowa, sprawna, pełna energii nagle dostałam diagnozę, która jasno mnie informowała, że nie jest aż tak różowo z moim zdrowiem jak myślałam. Jaką lekcję z tego wyciągnęłam? Zaczęłam świadomie wybierać to, co jem i piję, czyli jakie paliwo dostarczam mojemu ziemskiego organizmowi. Zaczęłam słuchać swojego ciała i jeśli jest zmęczone to daję mu odpoczynek. Dbam o moje ciało i o mój organizm.

Często – a w sumie zaryzykowałabym stwierdzenie, że prawie zawsze – kontrasty do nas przychodzą, bo inne wcześniejsze i subtelniejsze sygnały wskazujące nam, że powinniśmy w jakimś obszarze naszego życia zmienić swoje działanie, nie zdały rezultatu. Kontrast jest więc tym nagłym ale jakże skutecznym nauczycielem i strażnikiem naszego życia. Ważne jest jednak jak do niego podejdziemy. Dlatego nie traktujmy go jak wroga ale jak przyjaciela. Bądźmy wdzięczni, że się pojawił i postarajmy się wsłuchać w to, co nam chce przekazać. Po co do nas przyszedł? Jaka jest w tym lekcja dla nas? Co należy zmienić w naszym życiu czy zachowaniu? I po nitce do kłębka dojdziemy do sedna sprawy. To może być zmiana naszej ścieżki życiowej, to może być zmiana pracy, a może rozstanie z partnerem, a może zmiana naszego zachowania w stosunku do innych, a może zmiana naszego zachowania w stosunku do nas samych:) Cokolwiek to będzie przyjmijmy to jako dar i wprowadźmy zmianę do naszego życia, choćby zmianę postrzegania tego naszego kontrastu.


What is contrast? It is any situation, person or circumstance that comes to us that is, frankly speaking, unpleasant. When something like that happens we feel that it does not belong to us, along with other negative emotions. If the contrast is small, it’s like a pebble stuck in a shoe, but if it is large, it’s as if the world was about to end. Perhaps it is theft of something valuable, the loss of income, or the illness of a loved one or your own. We all wish (or most of us do), to only have positive experiences, situations and people in life, and that’s completely understandable. Thanks to the law of attraction, we can act in a way so that this happens. However, it’s impossible not to have contrast in our lives. Everyone lives with contrast; there is no human being on Earth who does not have contrast in their life.

Now the most important point: contrasts are both good and necessary. They are a tangible sign that we have something to work on, that there is an aspect of our life that requires attention. Contrasts are the catalyst for changing our behavior and our lives thus far. Let me give you an example. In a moment of peak energy in my life, illness came to me. I -who was always healthy, capable, and full of energy – suddenly received a diagnosis that revealed shortcomings in my health. What lesson have I learned? Well, I began to consciously choose what I eat and drink, what fuel I give to my Earthly body. I began to listen to my body and when it’s tired I give it rest. I care about my body and wellbeing.

Frequently, and I dare say almost always, contrasts come to us when earlier, more subtle, signs for change did not bring the desired result. Contrast is a sudden but, oh how efficient, teacher and protector of life. What’s important is how we approach it. We should not treat it as a foe but as a friend. We should be grateful that it appeared and pay attention to what it has to teach us. Why has it come to us? What lesson can we learn and what should we change in our lives or behaviors? We can find the answer by following these questions. It may lie in changing our life path, our profession, partner, the way we behave towards others or ourselves. Whatever it may be, let’s see contrast as a gift and change whatever needs to be changed, even if it’s just the attitude towards contrast itself.

Czas / Time

Obiecałam, że napiszę o czasie. Zacznę od tego, o czym wspominałam w jednym z wcześniejszych postów, że czas nie jest liniowy. Jest tylko tu i teraz. Nie ma przeszłości i nie ma teraźniejszości. Każde wspomnienie, dotyczące w naszym rozumieniu przeszłości lub każda wizualizacja marzenia, dotycząca przyszłości dzieje się w aktualnym momencie. Dlatego tak bardzo ważne jest, żeby być w tu i teraz i przeżywać ten aktualny moment. Bo tylko on jest prawdziwy i się wydarza. Bywa, że część osób, często po traumatycznych przeżyciach, pozostaje w tamtym momencie traumy na zawsze. Nie żyją swoim życiem, nie są w tu i teraz, oni pozostają zawsze w tamtym traumatycznym momencie. Rozgrzebując i przeżywając te przeżycia, wprowadzają swoje ciało i duszę w te same emocje. To droga donikąd. Należy zatrzymać się i skupić się na aktualnym momencie. Pomoże w tym wyciszenie, oddech i medytacja. Zapewne mieliście takie momenty, że spiesząc się gdzieś zauważyliście coś co przykuło Waszą całą uwagę. Powiedzmy, że w drodze do pracy zachwyciliście się cudownymi czerwonymi jesiennymi liśćmi na klonie. Do tego stopnia Was to zachwyciło, że zatrzymaliście się, żeby popatrzeć dłużej na słoneczne promienie odbijające się w czerwonawych liściach. Może nawet wyciągnęliście telefon, żeby zrobić zdjęcie. W tym momencie zachwytu czas dla Was stanął, było tu i teraz, nie spieszyliście się już nigdzie. Magiczny moment przykuł Waszą uwagę i rozbudził pragnienia duszy. Albo podczas jazdy rowerem spontanicznie skręciliście ze znanej ustalonej przez Was trasy i dzięki temu odkryliście nieznane zakamarki miasta zatapiając się w bezczasie. Jeszcze inny przykład. Ci z Was, którzy mają dzieci, na pewno wielokrotnie mieliście taką sytuację, w której spiesząc się ciągnęliście (często dosłownie:)) swoje pociechy do przedszkola w momencie, w którym dla nich całym światem była jedna świeża deszczowa kałuża, w której uroczo, z przyjemnością, radością i SPONTANICZNOŚCIĄ (!) skakały bez umiaru:) Dzieci są czyste, nieskażone ludzkimi regułami i zasadami, dla nich czasu nie ma, natomiast motorem działania i przeżywania jest właśnie spontaniczność i ciekawość. Bierzmy z nich przykład, a świat będzie pełen radosnych i wolnych istot:) Właśnie w tym wszystkim chodzi o to, żeby takich momentów, bardzo często spontanicznych, było jak najwięcej w naszym życiu. Taki moment jest namacalnym dowodem, że czas nie jest liniowy. Liczy się tu i teraz.

No dobrze, pójdę teraz nieco dalej. Otóż według mnie nie ma czasu. Czas jest iluzją. Jest stworzony przez człowieka, podobnie jak reguły i zasady, w celu „uporządkowania” naszego życia. To, że doba ma 24 godzin jest przyjęte przez ludzi, podobnie jak to, że liczby matematyczne to 1, 2, 3 itd. albo że kolor czerwony właśnie tak wygląda, a nie jak przyjęty kolor niebieski. Na to wszystko umówili się ludzie. Zapewne jest to przyjęte by nam „pomóc” żyć i komunikować się ze sobą. Jednak kto wie, jak nasze życie by wyglądało gdybyśmy reguły i zasady podporządkowali np. naszym zmysłom, a nie temu co wolno, a co nie wolno? Nie neguję cykli – są one naturalną częścią świata naturalnego, którego częścią jesteśmy i my tu na Ziemi. Zgodnie z cyklem np. nasze ciało się starzeje. Przypomnę tu, że śmierć – tak jak i narodziny – jest częścią ludzkiego cyklu. To uporządkowanie świata źle wpływa na nasze dusze. Dlatego tak się stresujemy jak mamy do wykonania narzucone sobie zadania i do tego jeszcze ustalamy deadline (tak przy okazji – z etymologicznego punktu widzenia – straszny wyraz;)) Czego pragnie nasza dusza i co jest jej potrzebne do wzrostu? Chaos. Dlaczego chaos jest tak potrzebny? W chaosie wszystko jest możliwe, niezależnie od ułożenia i kolejności. Wydarzenia dzieją się jednocześnie, doznania i emocje mieszają się, to jest moment absolutnego wzrostu, kiedy dusza jest zupełnie wolna i wtedy dzieją się cuda! Nie wiem jak u Was, ale u mnie wszystkie tąpnięcia energetyczne, czyli najważniejsze momenty kumulują się zwykle na raz. Tak, jakby nie dając mi możliwości skontrolowania ich, co w rezultacie jest dla mnie zbawienne, pomimo, że w momencie ich wydarzania się różnie na nie do tej pory reagowałam. Teraz już wiem, że najlepiej poddać się chaosowi i z ciekawością zobaczyć  gdzie nas poprowadzi. Wielu artystów tworzy w chaosie (i spontanicznie!)  bo on powoduje przesunięcia energetyczne i kreację nowych rzeczy, wydarzeń, odkryć.

Proponuję dać sobie więcej luzu, przestrzeni, chaosu i przede wszystkim spontaniczności i nie przywiązywać aż tak dużej wagi do czasu:)


I promised I would write about time. Let me begin by writing about what I mentioned in a previous post, namely that time is not linear. Time is only here and now. There is no past or future. Every memory and every image of the future is happening in the present moment; this moment is the only real one. That’s why it is so important to live in the here and now and be present in any given moment. It often happens that people who undergo a traumatic experience stay in the moment of trauma forever. By continuously reliving that experience they are making their body and soul undergo those same emotions. However, this doesn’t lead to anything positive. It is much better to pause and focus on the present moment. You can do this through meditation, calming your mind and concentrating on your breathing. I’m sure you can recall an experience when you suddenly stopped whatever you were doing because something else caught your attention. Perhaps, on your way to work you were suddenly stunned by the vibrant red of the leaves on a tree. In fact you were so in awe that you decided to stop and gaze at the sunbeams reflecting off on the red leaves—maybe you even took a photo with your phone. In that moment, time stopped and you were no longer rushing along. That magical moment in which you paid attention and your soul’s desire was awakened. Or, you were riding your bike but instead of your usual route you spontaneously decided to make a turn and were suddenly lost in time discovering a new part of town. Let me give you yet another example. Those of you who have children can certainly recall a situation when you tried to drag (quite literally) your kid along to school but all they wanted to do was jump in a puddle on the street. Right there, SPONTANEOUSLY, and joyfully, that was their entire world. Children are pure, unbothered by societal rules and standards. For them there is no time; their behavior is fueled by spontaneity and curiosity. Let them be our example and our world will become filled with joyful and free beings. My point is that our life should have more of such, often spontaneous, moments. A moment like that is proof that time is not linear, but what matters is the present.

Alright, let me go even further. I believe that time does not exist. Time is an illusion, created by human beings to give order to our lives, just as rules are. That a day consists of 24 hours is a convention, just like mathematical numbers or that the color red is called ‘red’ and not ‘blue.’ These are all conventions, created to “help” us live and communicate with each other. However, who knows what our life would look like if we set these conventions and rules according to our sensibilities and not what should be allowed and what shouldn’t. I’m not denying the existence of cycles—they are a part of the natural world, just as we are. Recall here that birth and death too are a part of the human cycle, a cycle according with which our bodies age. However, this superficial order of the world negatively affects our souls. That’s why imposed tasks and deadlines (etymologically speaking, a horrible word), become so stressful to us. So what does our soul actually desire and what does it need to grow? Chaos. Why is chaos so necessary? Because it allows for all possibilities, regardless of position and chronology. Things occur simultaneously, sensations and feelings intermingle, and in that moment the soul is completely free and allowed to grow; in that moment wonders happen! I don’t know about you, but for me all important moments and peaks of energy occur together at the same time, as if denying me the ability to control them. This is a blessing, even though my reactions used to be different in the moment. I now know that it’s best to give into the chaos and observe with curiosity where it will lead to. Many artists create through chaos and spontaneity because chaos causes shifts in energy, and the creation of new things, experiences and discoveries.

I recommend that you allow yourself more space, chaos and, most importantly, spontaneity, and that you do not assign time so much significance.

Czy warto być egoistą? / Is it worth being selfish?

Postawię tezę, że należy być egoistą! Zacznę od tego, że kulturowo nie najlepiej kojarzy nam się znaczenie słowa egoista i odbieramy je pejoratywnie. Postrzeganie przez nas znaczenia tego wyrazu właśnie w ten sposób jest rezultatem kultury w jakiej wzrastaliśmy jako społeczeństwo i określonego z nią zasobu zachowań i postaw, które uwielbiają wkładać wszystkich i wszystko w określone ramy i schematy. Głównie po to, żebyśmy nie odstawali za bardzo od ogółu;) Wystarczy sobie przypomnieć jakąś scenę ze szkoły, gdzie inne – i przez to nieakceptowane przez resztę dziecko (może nawet my sami) – było odrzucane ze względu na inność, niedopasowanie do ogólnie przyjętego schematu. Jednak ponieważ każdy z nas jest inny to każdy dla swojego indywidualnego rozwoju i wzrostu, w także jednocześnie dla rozwoju i wzrostu całego Wszechświata powinien właśnie być egoistą czyli skupiać się na sobie, podejmować decyzje w zgodzie ze samym sobą i działać dla swojego dobra. Jeśli ktoś namawia Cię na wyjazd czy wyjście, na które nie chcesz jechać to nie jedź. Jeśli rodzina nalega by obchodzić święto, na które nie masz ochoty to grzecznie ale stanowczo odmów. Jeśli bliska Ci osoba po raz kolejny prosi Cię o przysługę, której nie chcesz spełnić – nie rób tego. Nasze życie nie polega na tym, żeby innych zadawalać, wykonywać ich plany i spełniać marzenia, czy działać tak, żeby wszyscy nas lubili i akceptowali. To jest po pierwsze niemożliwe. Po drugie to jest zupełnie bez sensu. Wyznacznikiem naszego poczucia radości i satysfakcji nie są ludzie na zewnątrz, tylko my sami! Dlatego tak ważne jest, żeby żyć w zgodzie z samym sobą. I dlatego absolutnie warto jest być egoistą. Tylko poprzez własny egoizm każdy jest w stanie wzrosnąć i rozwinąć się, realizując własne indywidualne cele i marzenia, które przecież tak często są zupełnie różne od marzeń i celów naszych znajomych czy bliskich. I oczywiście, że bardzo często nasz egoizm nie będzie się innym podobał i nie będzie przez nich akceptowany. Ale czy to ma jakiekolwiek znaczenie w obliczu spełniania pragnień naszej duszy? 🙂


I’ll conjecture that it’s worth being egotistical. First, let me say that culturally speaking, egoism doesn’t have good connotations and we take it to be an insult. The way we perceive the word is precisely because of how we were raised, in a culture that prefers to place people in categories. Primarily so that we don’t stray away from the herd. Just think about a situation in school wherein a child who was different was thus not accepted by others and shunned for not fitting in. Perhaps that was even you. However, each one of us is actually unique and because of this we should focus on ourselves, make choices for ourselves and generally act in accordance with ourselves. This serves our personal growth, but also the evolution of the entire universe.

Let’s say that someone is trying to convince you to go out or take a vacation with them. If you don’t want to, simply don’t go. If your family is pressuring you to celebrate a holiday you’re not aligned with, politely but firmly decline. If someone close to you is constantly asking you for a favor that you are not comfortable with, don’t do it. Your life does not depend on pleasing others, carrying out their plans and wishes or even acting so that everyone will like and accept you. This is impossible. It’s also useless. The barometer of your happiness and wellbeing are not other people but only yourself! That’s why it is so important to live according to yourself, and why it’s definitely worth being selfish. By being selfish you will be able to grow and realize your individual goals and dreams, which so often differ from those of people around you. Of course, your egoism may not be liked or approved of by others, but does this really matter when it is your soul’s desire that is at stake?

Żyj chwilą czyli jak osiągnąć mindfulness / Live in the moment

Zapewne słyszeliście wiele razy, że życie chwilą, inaczej mindfulness, jest sednem dzisiejszego życia i że najlepiej codziennie to praktykować. No dobrze ale jak to osiągnąć? Co należy zrobić? Najlepszym sposobem jest wyciszenie myśli w głowie i skupienie się na tu i teraz czyli praktykowanie medytacji. Ale jeśli nie jesteś pustelnikiem, żyjącym samotnie na odludziu albo mnichem w odciętym od miejskiego życia klasztorze, to szczerze powiedziawszy ciężko będzie Ci medytować cały dzień podczas codziennej „gonitwy” wśród przeróżnych zadań i obowiązków. Spróbuj jednak znaleźć krótkie przerwy w ciągu dnia na dosłownie 2-3 minutową medytację i wyciszenie myśli i równomierny głęboki oddech. Możesz to zrobić jadąc tramwajem lub autobusem, stojąc w korku, jadąc na rowerze czy robiąc sobie przerwę od komputera i zamiast kolejnej kawy skupić się na medytacji i oddechu. Jest także inny sposób na bycie tu i teraz. Bądź 100 % w każdym momencie. Jeśli ktoś do Ciebie mówi to skup się na tym dokładnie co mówi, nie błądź myślami przy innym temacie, tylko bądź tu i teraz. Zobaczysz jak wyostrzy Ci się umysł i jak osoba, która do Ciebie mówi dostrzeże Twoją absolutną uwagę na tym, co mówi. Spowoduje to także nić połączenia i komunikacji, bowiem dzięki Twojej uwadze przekażesz drugiej osobie szacunek do niej i do tego co mówi. Ta osoba to poczuje energetycznie i dzięki temu będzie Ci wdzięczna za Twoją uwagę. Wytworzy się połączenie, które w łatwy sposób może doprowadzić do obopólnego zrozumienia. To samo zastosuj wykonując jakąś czynność w danym momencie. Załóżmy, że myjesz naczynia w zlewie. Skup się na tym, poczuj jak ciepła woda otula Twoje dłonie, jak miękka gąbka poddaje się pod naciskiem Twojego dotyku. Nie ma nic innego tu i teraz tylko Ty myjący naczynia. Albo bierzesz prysznic, poczuj jak ciepła woda spływa po Twoim ciele, jak jest Ci przyjemnie i relaksująco. Nakładasz krem na ciało? Poczuj jego zapach i aksamitny dotyk jak nakładasz go na swoje ciało. Cokolwiek robisz włóż w to całą swoją uwagę. Dzięki temu będziesz tu i teraz, a dodatkowo będziesz bardziej wydajny w swoim działaniu. Co jeszcze możesz zrobić, żeby ćwiczyć mindfulness? Możesz dostrzegać otoczenie. Przypuśćmy, że spacerujesz ulicą. Dostrzegaj to, co mijasz i co się wokół Ciebie dzieje. Kolorowe liście na drzewie, kasztany na trawie, zapach kwiatów na grządce, powiew wiatru na we włosach, promień słońca na Twojej twarzy, śmiejącą się i biegnącą za piłką dziewczynkę, gruchającego gołębia drepczącego po kałuży, mijającą Cię osobę rozmawiającą przez telefon, cokolwiek to będzie obserwuj to i jednocześnie bądź w poczuciu wdzięczności, że masz zmysły, którymi możesz widzieć, słyszeć i czuć otaczającą Cię rzeczywistość. Ten moment spowoduje, że poczujesz się dokładnie tu i teraz. Jest jeszcze jedna rzecz, którą naprawdę warto praktykować. Uśmiechaj się do siebie i do innych mijając ich na ulicy. Nie ma większej siły energetycznej niż uśmiech skierowany do drugiego człowieka. I nie jest ważne czy ta osoba go odwzajemni (chociaż w imię prawa przyciągania jestem pewna, że odwzajemni:)), ważne, że Ty w zgodzie ze sobą i ze swoim wewnętrznych uśmiechem roztaczasz go dookoła. Wytwarza się wtedy bardzo silne pole energetyczne. Praktykując to często spowodujesz, że będziesz się po jakimś czasie naturalnie się tak zachowywać. Pozwól sobie na te chwile w ciągu dnia kiedy będziesz ze sobą tu i teraz.


You have probably heard many times that you should live in the moment, in other words, practice mindfulness and do it everyday. Alright, but how? What should you do exactly? The best way to achieve this mindset—calming your thoughts and focusing on the here and now—is by meditating. However, to be perfectly honest, if you’re not a hermit living somewhere secluded or a monk in a monastery, it might be difficult for you to meditate for the entire day while having a myriad of other tasks and duties. Instead, try to dedicate even just 2-3 minutes for a quick meditation wherein you calm your mind and breathe deeply. You can do this while waiting for the bus, stuck in traffic, riding the bike or taking a break from staring at the computer screen. Rather than making yet another coffee, focus on your breathing and calming your mind. There is also another way to be present in here and now. Be in every moment a hundred percent. If someone is talking to you, focus on what they’re saying and don’t let your mind drift. You will notice how your mind becomes more attuned and the other person will notice your complete attention. This will create a thread of understanding between you two because by listening closely you are communicating respect towards your interlocutor. This will surely make them enthusiastic as well as grateful for your attention. A connection will be established and lead to mutual understanding. You can apply this to anything you are doing in a given moment. Let’s say you’re doing the dishes. Focus on your actions, on how warm water feels on your skin and how the sponge yields under your touch. In this moment there is nothing else besides you and your task at hand. When you’re taking a shower, feel how nice and relaxing warm water feels. When you’re applying lotion, notice its smell and how the texture feels on your body. Dedicate your undivided attention to whatever you’re doing. Thanks to this you will be in the moment and simultaneously more proficient at your task.

What else can you do to practice mindfulness? You can pay attention to your surroundings. Let’s say you’re walking down the street. Try to notice what is happening around you as you pass it. Colorful leaves on trees, chestnuts in the grass, the smell of flowers, a gust of wind hustling through your hair, a ray of sunshine on your face, a girl laughing and running after a ball, a pigeon stepping into a puddle, another passerby talking on the phone—whatever it may be, pay attention it. At the same time, be grateful for your senses, which allow you to observe the world around you. This will make you feel present in the here and now.

One more thing worth practicing is smiling. Smile to yourself and others as you pass them on the street. There’s no greater energy than a smile directed at another person. And it doesn’t matter if the other person reciprocates (although, in accordance with the law of attraction, I’m sure that they will). What’s important is that you are acting in accordance with yourself and are emanating your smile. This creates a powerful energetic field around you. By practicing all this regularly you will soon notice that it becomes part of your natural behavior. Allow yourself those moments on a daily basis and to be present in the here and now.

Wolność i różnorodność / Freedom and diversity

Ponieważ każdy z nas jest inny, każdy ma również inne wartości, które są dla niego nadrzędne w tej podróży tu na Ziemi. Dzisiaj chcę się z Wami podzielić jakie wartości są moje i co z tego wynika. Dla mnie najważniejszymi wartościami jest wolność i różnorodność. Wolność jest dla mnie jak powietrze dla organizmu, jest siłą napędową mojego istnienia, jest dla mnie absolutnie podstawową i nadrzędną wartością. Uważam, że każdy – dokładnie każdy powinien mieć poczucie wolności, bo tylko taki stan może nas otworzyć na pełną obfitość Wszechświata i na kreację własnej rzeczywistości. Wolność rozumiem jako zgodę i wierność samemu sobie, jako jedyny czynnik, który determinuje nas w naszym bezgranicznym wzroście. Wolność słowa, działania, myślenia, czucia i wyboru (!). Jednak każdy może mieć inne poczucie wolności w zależności od tego co jeszcze składa się na jego system wartości, jak został wychowany i z jakiej kultury pochodzi. Dlatego drugą moją nadrzędną determinującą mój światopogląd wartością jest różnorodność. Nie ma nic bardziej wspanialszego od tego, że każdy z nas jest inny. Ma inny wygląd: kolor skóry, oczu, długość włosów, uśmiech. Ma inne spojrzenie na świat czyli ma swoją indywidualną kreowaną rzeczywistość. Ma inny gust: lubi inne potrawy, zapachy, kolory i sposób wypowiadania się. Ma inne idee i to nie znaczy, że jedne są gorsze, a drugie lepsze. Nie, one są po prostu inne i wszystkie są potrzebne, właśnie z powodu różnorodności Wszechświata! Ta różnorodność powoduje rozwój i ekspansję Wszechświata czyli podstawę istnienia nas i Wszechświata. Nie ma dwóch takich samych gwiazd, nie ma dwóch takich samych kropli wody, nie ma dwóch takich samych płatków śniegu. Różnorodność jest wpisana w nasze życie i wszystkie ograniczenia wynikające z chęci zmiany tej różnorodności czyli „wtłoczenia nas w system” zawsze skończą się źle dla rozwoju Wszechświata i oczywiście dla nas samych. Przy czym jest jedna istotna sprawa w tym wszystkim. Moja wolność nie może zagrażać wolności drugiej duszy właśnie w imię poszanowania różnorodności. Pomóc tutaj może ważna zasada, żeby radary mieć zawsze skierowane na siebie! Nie porównuj się do innych, nie interesuj się życiem innych i tak ich nie zmienisz, to ich życie, ich rzeczywistość i podejmowane przez nich wybory. Skup się na sobie, na kreowaniu własnego życia w zgodzie ze sobą samym. Tylko to jest najważniejsze, tylko to się liczy i właśnie po to jesteś tu na Ziemi:)


In this journey here on Earth each one of us is unique and has different values and priorities. Today I’d like to share my own values and their consequences. The two most important things for me are freedom and diversity. Freedom is for me what oxygen is for the body; it fuels my being and is my fundamental value. I believe that everyone, literally everyone, should have a sense of freedom, because it opens us up to the abundance of the universe and allows us to create our own realities. I understand freedom as agreement with and trust in oneself, and the only thing that should determine our continuous growth. Freedom of speech, of thought, of action, of feeling and freedom of choice! Still, everyone can have a different idea of freedom depending on their individual values, background and culture. That’s why the other value that determines my worldview is diversity.

There’s truly nothing more wonderful than the fact that each one of us is different. We differ in appearance: we have a different skin tone, smile, different eyes and hair. We differ in our world views and our uniquely created realities. We differ in taste: we like different cuisines, smells, color and we express ourselves in various ways. Each one of us has different values and this does not mean that some are better than others. Rather, they are simply different because the universe is necessarily diverse. There are no two identical stars, no two identical droplets of water or snowflakes. Diversity is an integral part of our world and thus are lives. Every effort to limit it and thrust it into “the system” will always result in hampering the evolution of our universe and with it ourselves.

That said, it is important to remember that my own freedom cannot impinge the freedom of another, precisely because of a respect for diversity. Here it may be helpful to continue focusing on oneself. Avoid comparing yourself to others and don’t be overly interested in their lives, because you will not be able to change them. After all, it is theirs, their choices and their unique realities. Instead concentrate on yourself and creating a life that you will feel good in. This is the most important thing and it is why we are here on Earth.